8 rzeczy, które rano muszę zrobić.

Kwi 16, 2014

Męczą mnie moje poranne nawyki, przesadne przyzwyczajenia, których tak ciężko się pozbyć. Założę się, że nie jestem w tym wszystkim sam.

1. Zawsze przełączam budzik w drzemkę
Ten kto wymyślił drzemkę w telefonie jest geniuszem, choć czasami potrafię go nienawidzić. Odkładanie porannego wstawania, to u mnie już rutyna, czasami aż się złoszczę. Ostatnio przestawiłem się na budzik w zegarku, ten jest pozbawiony tej funkcji, kończy się to tym, że przez sen go wyłączam i śpię dalej. Budzę się po godzinie z myślą „znowu zaspałeś. Idiota”.

2. Włączam tuka
Pierwszy ruch jaki wykonuje moje wpół zaspane ciało, to podniesienie pilota i włączenie TV. Potem zmiana pilota i wybór kanału informacyjnego. Karmię się przez kilka minut, społeczno-politycznymi bredniami z myślą,  jaki ten świat jest małostkowy. Potem wyłączam i dom wypełnia muzyka.

3. Good day Social Media
„Telefon, gdzie on jest”.  Taka myśl przychodzi zwykle po wyłączeniu TV. Poranna prasówka z Facebooka, Instagram’a i Twittera, zawsze mnie tam coś zirytuje i przestaje czerpać radość z leżenia.

4. Siku, zęby
Fizjologia ludzkiego organizmu nie pozwala mi na nic innego. Po zwleczeniu tyłka z łóżka, trzeba wyrzucić nadmiar płynów i umyć zęby. Wiąże się to z 2 minutowym wpatrywaniem się na swoją zaspaną gębę w lustrze. Na myśl przychodzi momentalnie…

5. Kawa i kanapka
Duży kubek i aromatyczna kawa, najlepsza część poranka. Uwielbiam unoszący się w domu aromat parzonej kawy! Do kawy kanapka z masłem orzechowym i banan, mniami. Rano muszę zjeść śniadanie bez tego nie mogę funkcjonować.

6. Notka na blogu.
Jak widzicie z reguły wrzucam je rano, wieczorne publikowanie, spowodowane są tym, że albo zaspałem, albo nie do końca byłem zadowolony z jej porannej formy.

7. Mycie głowy.
Nosz kurde, choćbym mył włosy 3 razy przed snem, nie wyjdę z domu bez umycia głowy. Często mnie to męczy, pocieszam się tym, że nie mam długich włosów. wtedy bym pewnie zakręcił dredy. Bo tak wygodniej, ponoć myć nie trzeba?

8. Zawsze spóźniony
Zawsze, ale to zawsze wybiegam spóźniony z domu na tramwaj. Często odjedzie mi sprzed nosa, ale z reguły wbiegam do niego w pędzie. Też się dziwię, że nie mogę wyrobić się 2 min wcześniej.

Jak widzisz niby trzy godzinny porannego życia, a tyle czynności trzeba wykonać. Czy to choroba, niedowład umysłowy, a może przesadność własnego charakteru? Nie wiem. Pewnie tego już nie zmienię.

Cholera, tramwaj…