Co różni blogera od polityka?

Cze 30, 2014

Od kiedy prowadzę blog Cały Ja, przyglądam się uważnie polskiej blogosferze. Mam wrażnie, że internet to swego rodzaju Sejm, tylko tutaj wbrew temu co dzieje się w polityce, nikt nikomu publicznie, niczego nie zarzuca – idealna symbioza.

Oglądając telewizyjne wiadomości nie jestem w stanie uciec od informacji politycznych, podobnie jest w sieci, siedząc i czytając nowe wpisy trudno uwolnić się od blogerów. Wyraźnie widać, że panują tu pewne podziały, będące wynikiem wieloletniego doświadczenia poszczególnych osób lub  przesadzoną opinią, zakochanych czytelników. Tekstów na temat najlepszych blogerów jest więcej niż ich samych, widać, że większość z nas stara się otaczać ludźmi, którzy będą z nami w symbiozie. Trudno zaakceptować krytykę, często ma się ją po prostu to w dupie – przepraszam za język, ciężko jednak inaczej nakreślić tą sytuacje. Czy wynika to ze strachu? Przed brutalną oceną przypadkowych ludzi nie da się uciec, więc olewamy to z czystej wygody lub po prostu dla zasady.

Polityk 2.0
Coraz częściej wydaje mi się, że bloger ma coś wspólnego z politykiem. Potrafią zrobić dobrą minę do złej gry lub chwalić coś do czego przekonania do końca nie mają. Na szczęście tych drugich jest bardzo mało i zaraz wyginą, bo nie będzie im się chciało starać i stracą przekonanie nawet do tego co robią.W polityce jest inaczej, każdy ma swoich odbiorców, którzy niszczą złe opinie hejterów. Opinia o blogerach jest jedna – są subiektywni i ich ocena dla czytelnika, jest bardzo wiarygodna. Tak w rzeczywistości jest.
Gdzieś słyszałem fajne zdanie, że gdy wierzysz w to co mówi polityk, to znaczy, że dałeś się nabrać, bo polityk zawsze kłamie. Taka jest jego praca,  przyznam, że zastanawiając się nad tym chwile, coś w tym musi być. W kwestii manipulacji odbiorcą jeden od drugiego może się wiele nauczyć. Bloger nie kłamie, a polityk nie potrafi być opiniotwórczy.

Nasze miejsce w blogowym szyku.
Wchodząc raz do świata „tych większych”, raczej się już stamtąd nie wychodzi. Wsparcie, wspólne kampanie i przyjaźń do końca blogosfery, to jest piękne to się chwal i tego się pragnie. Tylko, jak trafić na pierwsze miejsce listy wyborczej,  polskiej blogosfery?