Co zabija nasz czas i nas podbudowuje? Płacz, radość i ludzkie nieszczęście.

Mar 29, 2014

7:00 , 10:00, 12:00, … , 20:00.

Tak właśnie wygląda moja sobota, w głowie jest biało i zaczyna padać deszcz, burza rodzi błyskawice i grzmoty. Irytuje mnie moja dzisiejsza bezproduktywność. Siedzę przed komputerem i żaden z tematów, jakie przeznaczyłem na dzisiejszy wieczór, nie znajduje swojego ujścia w koniuszkach moich palców. Jedyne co potrafię wystukać na klawiaturze to rytm głównej melodii Star Wars.

Czarno/biało

Mam takie dni w roku, że chce mi się zrobić coś szalonego i potem przez kolejne tygodnie tego żałować. Dziś może nie jest, aż tak desperacko, ale nerwowa atmosfera się rodzi w brzuchu. W takie dni włączam sobie po raz n’ty film, który znam na pamięć. Odczuwam potrzebę robienia rzeczy, które są zupełnie bez sensu. Zabijają czas i budują sztuczne poczucie udanego dnia. Dziś włączyłem TV.

Nie trać czasu, włącz TV!

Ostatnio zacząłem spędzać czas przez TVN Style. Uwierzycie? Znajduje tam czasami kilka „wciągających programów”. Ludzie płaczą, że ich ciało jest okropne, a lekarze ich zmieniają. Znowu płaczą, bo to takie niesamowite, a lekarze mówią, że wszystko się udało i są piękni, wtedy oni się uśmiechają i płaczą rodzice. To jest lepsze od Mody na Sukces! Ludzie nie potrafią się ubrać, więc idą do telewizji i płaczą, że to dla nich strasznie krępujące. Po czym mówią, że pól życia oddają swoje ciało za pieniądze. Czy to wszystko jest normalne? No cóż, sensacje budzą emocje, w szczególności te najprawdziwsze – ludzkie.  Ludzka ciekawość, buduje oglądalność i tak programy, wnoszące do życia „zero”, trafiają do umysłów większości społeczeństwa.

Spędzamy cały weekend przed programem o ludzkiej tragedii. W głowie rodzi nam się myśl, że my to mamy ale dobrze, nie ma zmartwień i nie ma sensu użalanie się nad szarą rzeczywistością. Tak podbudowani idziemy w poniedziałek do ukochanej pracy, by wieczorem usiąść przed TV i na nowo się podbudować.

Czy istnieje lepsze lekarstwo na nasze nieszczęście?