Czy to czas na ojcostwo? Porozmawiajmy o obawach

Mar 19, 2015

Czy trzeba obawiać się ojcostwa? Czy jesteśmy na to gotowy? Czy sobie poradzimy, a może to jeszcze nie ten czas… Z takimi i wieloma innymi pytaniami prędzej, czy później musi zmierzyć się większość mężczyzn.

W wieku dojrzewania nikt nie chce mieć dzieci, co więcej jest przekonany, że ich mieć nie będzie. Potem zaczynamy myśleć szerzej i postrzeganie „bycia rodzicem” jako części życia jest nam o wiele bliższe. Umysł młodego ojca może podpowiadać różne scenariusze, z doświadczenia wiem, że żaden z nich nie będzie tym realnym.

Mówi się, że nie ma idealnego momentu na decyzje o założeniu rodziny. Są jednak osoby które bardzo szybko to planują i zmieniają swoje lekkie życie singla w dorosłe, momentami trudne, życie rodzica.Szacunek dla nich. Na pewno lepiej być gotowym na taki krok. Nie wyobrażam sobie takiej zmiany w zupełnie nieoczekiwanym etapie życia. Patrząc na to z perspektywy czasu, nasuwa mi się taki mały podział.

Ojcostwo w 3 kategoriach

Życiowa apokalipsa:
– Ojcostwo w wieku gimnazjalnym, gdy nasze myśli bardziej kieruje chęć czerpania życia garściami, niż świadomość, że ktoś nam tą garść wpycha na siłę.
Życiowa katastrofa:
– Ojcostwo w wieku licealnym, gdy mamy duże plany zawodowo-rozwojowe, a przyjście na świat dziecka zamyka nam te drzwi na pewien czas. Czasami na zawsze.
Życiowa stabilizacja:
– Ojcostwo po studiach, gdy pierwszy raz czujemy pędzący czas i większość przyjaciół ma już swoje rodziny. Tutaj buduje się również w nas chęć ustatkowania i zaczęcie czegoś nowego, dojrzałego.
Życiowa konieczność:
– Ojcostwo w momencie nacisku otoczenia. Stajemy pod przysłowiową ścianą i często podejmujemy złe decyzje.

Patrząc na te cztery przypadki trudno uświadomić sobie, która kategoria jest dla mnie najgorszym scenariuszem. Pewnie to indywidualna sprawa każdego z nas. Ja przez większość życia kierowałem się rozsądkiem, choć momentami żyłem lekko i bezstresowo.

Każdy ojciec to indywidualna jednostka, która odbiera rzeczywistość na swój sposób. Jedni są pracoholikami stawiającymi życie rodzinne na drugim miejscu, kolejni doskonale wpasowują się w rolę przekładnego ojca. Są też tacy, który potrafią dobrze łączyć swoje pasje z wychowaniem dziecka. Znajdą czas dla siebie by pograć w ulubioną grę na konsoli, usiądą w fotelu z ulubioną książką, ale zawsze poświęcą wiele godzin na wychowanie swojej pociechy.