Jak powstaje życie – moje blogowe narodziny

Mar 18, 2014

To był tydzień spokoju, tydzień relaksu i ucieczki od wszystkiego. Człowiek potrzebuje takich dni, by sobie poukładać wszystko na swoim miejscu i „narodzić się” na nowo. Wiesz, że wcale nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko?

Ja i książka ma

Po latach ponownie odkryłem przyjemność z  czytania książek, to chyba zasługa tego miejsca, w którym właśnie jesteś. Wczoraj zakończyłem czytanie drugiej  książki Tomka Tomczyka „Blog” . Tak jak  się spodziewałem, blogowanie to ciężka, ale przyjemna sztuka. Co ciekawsze, zaczynając pisać blog, z wielu rzeczy sobie nie zdawałem sprawy i o wielu po prostu zapomniałem.  To książka, którą już dawno chciałem przeczytać, jednak ciężko było znaleźć na to chwilę. Zwykle, gdy przy braku czasu, zabieram się za lekturę,  po pierwszych rozdziałach, ląduje gdzieś zapomniana i raczej do niej nie wracam. Dlatego ten tydzień był idealnym momentem na pochłonięcie czegoś od początku do końca.

Powstań Blogerze.

Nowe pomysły, nowe perspektywy sprawiają, że odnajduję w sobie nowe pokłady sił.
Pewna osoba zapytała ostatnio: „Po co piszesz, po co uzewnętrzniasz swoją prywatność? To jest nienormalne!

Zacznę od tego, że niczego nie uzewnętrzniam, tylko wyrażam swoją subiektywną opinię na dany temat. Czytelnik wie o mnie tyle ile chcę mu przekazać, jeżeli uważasz, że to całe moje życie, to gratuluję. Przykładowo, rodzina to rzecz święta i taką pozostanie. Co do powodów mojego „uzewnętrzniania się” na tym blogu, Tobie zwykłemu śmiertelnikowi ciężko to pojąć. Co gorsze, nie widząc w tym żadnych wartości, nigdy nie zrozumiesz. Więc, bez sensu opowiadać mi teraz, o tym ile to mi sprawia radości i jaką energię wrzuca do mojego codziennego życia. Ważne, abyś pojął jedno, że robię to również dla Ciebie, a właściwie głównie z myślą o Ciebie. Odkąd zacząłem tworzyć wpisy, karmię się wiedzą, zaglądam na inne blogi i po prostu piszę – rano, popołudniu i wieczorem, jak pada i świeci słońce, gdy mi się nie chce i katar cieknie z nosa. Tak powstaje coś co nazywam, nowym życiem/etapem, którego początki sięgają 2002 roku. Wtedy właśnie założyłem pierwszy blog i pisałem do kotleta.

Teraz stawiam na dojrzałą formę tej sztuki, bo pisarz jest swego rodzaju artystą, powoli dążąc do profesjonalizmu. To wszystko po to, byś codziennie mógł tu wpaść i przeczytać co mam Tobie do powiedzenia. Za kilka lat, pewnie staniesz się moim „najlepszym przyjacielem”. Tylko, kto by chciał takich sztucznych przyjaciół.