Organizacja czasu? Nie dziękuję, nie biorę.

Wrz 13, 2014

Dziś taki osobisty wpis, chciałem się z Wami podzielić przemyśleniami i znaleźć trochę ujścia złości jaka mnie ogarnia…

Zastanawia mnie, czy wszyscy są faktycznie tacy poukładani jak się mówi. Potrafią dokładnie zaplanować sobie dzień i iść tym planem. Dziś czytałem o organizacji czasu, podobno człowiek zorganizowany to taki, który nie szuka wymówek, tylko dba o każdą chwilę swojego, ciężkiego życia.

U mnie jest różnie, raz potrafię dokładnie postępować z tym co zaplanuję. Kolejnego dnia zastanawiam się, czy to ma sens, by na nazajutrz stwierdzić, że znowu zmarnowałem dzień, na rozmyślanie. Prawda jest taka, że im więcej zadań spoczywa na naszych barkach, tym łatwiej nam je realizować. Najlepiej pracuje mi się pod presją czasu, wtedy kreatywność jest bardzo pobudzona, mam motywacje i zapominamy o całym świecie jaki mnie otacza.

Co jest najgorsze w pracy? Facebook, Pudelek, czy znajomi ślący wiadomości na smartfona? Ciężko stwierdzić. Wiele słyszy się o tym, że wystarczy na 5 min oderwać się od aktualnego zajęcia, by sprawić, że ponowne wejście w tryb skupienia zajmuje nam 15-20 min. [quote_box_right]Prawda jest taka, że im więcej zadań spoczywa na naszych barkach, tym łatwiej nam je realizować. [/quote_box_right]Mam tak, że oczy już nie wytrzymują od komputera, ale gdy wyjdę na krótki spacer męczą mnie wyrzuty sumienia, że w tym czasie skończyłbym pewnie projekt.

Najfajniejsze jest to, że gdy zapytamy kogoś czy jest w swoim życiu odpowiednio zorganizowany, bez większego zastanawiania przytaknie z dumnym uśmiechem na twarzy. Mnie wkurza to, że czasami czegoś nie zdążę zrobić i muszę to zostawić na kolejny dzień. Dobrze wiem, że w następnym dniu pojawią się kolejne zadania, a te z poprzedniego zaczną się przekładać z dnia na dzień.

Ile razy obiecałem sobie, że dokończę wpisy z mojego objazdu? Wszystkie leżą porozpierdzielane i niepoukładane. Irytujące to jest, ale naprawdę po 8 godzinach pracy, wracając do domu myśli się tylko o kanapie i rodzinie. Każde podejście do zadań firmowych albo „ponad domowych”, wiąże się z poczuciem cholernego wyrzutu sumienia.

Nie wiem jak u Was, ja jakoś ciężko znajduję sposoby by się tego wyzbyć. Może to taki wiek? Może.