Strasznie się zapuściłem z graniem…

Kwi 25, 2014

Wczoraj coś mnie tknęło i uświadomiłem sobie, że odkąd zakupiłem iMac’a, model pozbawiony wejścia mikrofonowego, moje gitarowe życie podupadło.

Do dziś nie potrafię zrozumieć, dlaczego Apple wywaliło tak istotne gniazdo z nowszych modeli iMac’ów? W poprzedniej wersji iMac, takie wejście posiadałem i niczemu nie przeszkadzało.  To już ponad rok od mojego ostatniego grania na elektryku, bo suchego grania bez podłączenia instrumentu, nie można nazwać graniem.

Czas na zmiany!
Jedynym rozwiązaniem jest zakup zewnętrznej karty muzycznej, tylko ja już tak mam, że jak kupować coś, to mocno przemyślane i z wyższej pułki. Strasznie nie lubię wydawać pieniędzy, dwa razy na to samo. Przez to zbieram się do zakupu już kilka miesięcy… Ciągle męczy mnie, czy kupić standardowo kartę muzyczną typu Sound Blaster, czy iść w profesjonalną kartę przeznaczoną do produkcji muzycznej. Decyzja zawsze jest ciężka, gdy chodzi o możliwości finansowe, mam nadzieję, że przez takie materialne sprawy, mój powrót do gitary, nie odłoży się na kolejne lata.

Domowe studio muzyczne
Tworzeniem muzyki zajmuję się już od dłuższego czasu, kilka razy pisałem na blogu o mojej muzyce. Od lat zastanawiam się, czy uda mi się kiedyś stworzyć coś wartościowego i wpadającego w ucho. To zaskakujące, jak w dzisiejszych czasach możemy prostym sposobem, nawet bez umiejętności grania na jakichkolwiek instrumentach, tworzyć muzykę.

Zaawansowanie programów przeznaczonych do produkowania dźwięków, jest tak wysokie, że produkty wychodzące z komputera ciężko rozróżnić, od tych wyprodukowanych przez zespoły w studiu.

Jak tylko skompletuję sprzęt siadam do nagrywania. Czuję, że po takiej przerwie będzie morze pomysłów!