Szkoła rodzenia, wcale nie taka straszna?

Lis 5, 2014

Facet na słowa „szkoła rodzenia”, reaguje zazwyczaj podobnie –  nie chce mu się w tym uczestniczyć. Pięć zajęć, które trwają więcej niż godzinę i w dodatku mogą kojarzyć się ze spotkaniem AA, może zniechęcać. Pocieszę was: szkoła rodzenia jest całkiem spoko!

Zastanawiałem się jakie są powody tego, że ludzie decydują się na tego typu zajęcia? Dziś na spotkaniu padło takie pytanie i wszyscy zgodnie twierdzą: sprowadza nas tu ciekawość i chęć zdobycia cennych informacji. W sumie nic nadzwyczajnego? Patrząc na to z innej strony zastanawiam się, czy chciałoby mi się szukać takiej wiedzy po książkach i internecie. Pewnie nie. Choć może wydawać się, że szkoła rodzenia jest wyłącznie dla kobiet, ja jako przyszły tata, usłyszałem tam wiele cennych wskazówek. To w pewnym sensie wewnętrznie uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa. Po zajęciach było widać na niektórych twarzach, zadowolenie z przekazanej nam wiedzy.

Męskie przemyślenia o porodzie

Po takim seansie zacząłem zastanawiać się nad tym jak to będzie. Czy poród, przedstawiany przez otaczających mnie znajomych, wygląda w opisywany przez nich sposób? W każdej historii jest ziarnko prawdy, ale każdy przypadek jest indywidualny. Ludzie mają różne przygody, towarzyszące narodzinom ich dziecka. Ja staram się nie  nastawiać, zresztą łatwo mi to wychodzi. Wierzę, że każda historia pisze się sama i znajdzie swój szczęśliwy koniec.

Są też inne, dobre aspekty takich spotkań – wymiana doświadczeń – coś czego, każdy z nas szuka. W książkach mamy wiedzę czysto teoretyczną, na forach piszą przeważnie bzdury,  a choć blogów piszących o tym jest coraz więcej, to nadal mało.

Szkoła rodzenia – cała prawda.

Podsumowując ten krótki tekst, to muszę stwierdzić – nie taki diabeł straszny, jak go malują. Szkoła rodzenia uczy nas tego jak powinny wyglądać nasze naturalne reakcje, na co być przygotowanym i czego tak naprawdę nie musimy się bać. Wychodząc po blisko 1,5 h ze spotkania, czułem niedosyt. Chciałem kolejnej wiedzy, kolejnych rozmów, bo to ciekawe jak zaczynasz w to wszystko się zagłębiasz. Wkładki laktacyjne, jednorazowe majtki, czy cała lista rzeczy jakie musisz spakować w szpitalną torbę. Rewelacja!

Przede mną jeszcze kilka spotkań, na których umyję plastikową lalkę, nauczę się wspierać mamę przy porodzie i dowiem się jakie to skomplikowane, trzymać odpowiednią dietę w trakcie karmienia.

Wiecie, że będę tatą? Odjazd!